Tydzień Jezusa, niesamowite wydarzenie w 3mieście łaczące ze sobą wiele kościołów różnych denominacji. Ja miałam przywilej organizować zajęcia dla dzieci na Biskupiej Górce, gdzie odbywała się Misja Generacji Plus.
Dla mnie to wydarzenie rozpoczęło się w niedziele zaraz po nabożeństwie. Razem z Michałem pojechaliśmy zrobić zakupy dla misjonarzy, przygotować dla nich super słodkie powitanie a około 20.00 mieliśmy mieć odprawę z gośćmi z Texasu, którzy specjalnie przylecieli z USA by wesprzeć nasze działania.
Zajęcia zaczęły się w poniedziałek równo o 10.30. Nie spodziewałam się nie wiadomo jakiej ilości dzieci, pierwszy dzień nie należy nigdy do najłatwiejszych. Jednak przyszło ich sporo, oczywiście od razu chętni na zabawy i wygłupy ;) mieliśmy dla nich przygotowanie zajęcia plastyczne, sportowe, taneczne i mnóstwo zabaw integracyjnych. Dla każdego coś fajnego.
Jednak największym powodzeniem cieszyła się BALONÓWA, czyli balony napełnione zimną wodą. Podział na dwie drużyny, wygrywa ta, która ma mniej zmoczonych osób (a wcale to nie jest takie łatwe). Niektóre balony w ogóle nie chciały się rozbić ;) Jak na załączonym obrazku wyżej, tak dla mnie skończyła się jedna z zabaw. Później taka zmoczona jechałam do pracy. Dla mnie ten tydzień pod względem fizycznym do najłatwiejszych nie należał. Rano Biskupia Górka, a od 15.00 praca. Tak dzień w dzień, dodam jeszcze, że cały czas na silnych lekach.
Jednak uśmiech zadowolonego dziecka potrafi wynagrodzić wszystko. Bóg też okazał mi swoją łaskę, bo podczas zajęć, nie miałam chwili osłabienia, czy złego samopoczucia. Mogłam cieszyć się tym co robię i spędzać bez przeszkód z dzieciakami czas. Ciężkie chwile potrafiły przyjść wieczorem, gdzie padnięta po całym dniu ległam na łóżku lub znów witałam się z muszlą klozetową.
Jednak każdy kolejny dzień był potwierdzeniem tego, że warto czasem zaprzeć się siebie, zapomnieć o chorobie i dać siebie innym. Czasem to dla Ciebie przynosi większe błogosławieństwo niż dla osób, które obdarowujesz. Wiem, że choroba nie może się stać wymówką do nic nie robienia. Możesz zwolnić tempo, robić mniej rzeczy, ale COŚ rób. Nie pozwól chorobie by zawładnęła Twoim życiem, by zabrała Twoje marzenia, pasję, hobby. Czasem na przekór tego jak się czujemy, trzeba wstać z łóżka i dać coś od siebie.
Na zakończenie Tygodnia Jezusa odbył się Marsz dla Jezusa i koncert na Targu Węglowym. Jednym z gości był Kolah, raper, który z niesamowitym wyczucie, przesłaniem, prawdą potrafi mówić innym o Jezusie. Nie znam też kogoś lepsze, który by tak nieziemsko freestyle'ował. Jakby słowa same wydobywały się z jego ust. To co mówił do ludzi, widać było, że trafia w sedno. Na wyzwanie o oddanie życia Jezusowi ręcę podniosło 20 osób! Cóż to był za niesamowity widok! Targ Węglowy, tuż przy starówce ludzie oddawali swoje życie. Być tego częścią i widzieć to na własne oczy to zaszczyt.
Do dnia dzisiejszego odczuwam skutki wysiłku jaki mój organizm musiał włożyć w to wydarzenie. Czy było warto? TAK! Gdybym znów miała to zrobić, bez wahania powiedziała bym TAK :)
Zdjęcia: Piotr Lemański, my iPhone
