sobota, 24 stycznia 2015

Cynamon z sokiem


Przerwa, to dobry moment żeby oczyścić organizm z toksyn jakie pozostawia po sobie bakteria oraz z skutków ubocznych leków, które się bierze. Tydzień czasu jaki miałam, zamierzałam wykorzystać dobrze by oczyścić mój organizm i zacząć powrót do leków z "czystą kartą". Jak naturalnie to zrobić? Oczywiście nie przestałam pić wody z cytryną i imbirem i wy też tego nie róbcie - 2l dziennie, nie ma zmiłuj się. Jednak trochę przez przypadek natrafiłam na jeszcze inne rozwiązanie, wiadomo jak się jej królikiem doświadczalnym samemu dla siebie, to czasem można dojść do super wniosków.

Otóż zrobiłam sobie sok jakbłkowy z cynamonem na ciepło, genialna sprawa! 1l soku jabłkowego (Tymbark) przelałam do garnka, dorzuciłam 2-3 pałki cynamonu i czekałam jak się zagotuje, Gdy już gotowało się 5min zdjęłam z gazu i piłam na ciepło tak przygotowaną miksturę. Smak obłędny, zimowy wieczór, gdy trzeba się ogrzać, nieźle rozpala od wewnątrz, a najlepsze! Oczyszcza moco organizm (jeśli wiecie co mam na myśli ;) ) W ciągu tygodnia tak przygotowany sok wypiłam 2 razy (tak cały 1l). Wiem, że pomogłam mojemu organizmowi tym sokiem. Mogę teraz znów stanąć do walki! Po czasie zaczęłam sięgać informacji co takiego jest niesamowitego w tych dwóch rzeczach, oto moje wnioski:

#Jabłko
Jak ja się cieszę, że mieszkam w kraju, który jest największym producentem jabłek w Europie. Jest w czym wybierać i to takie nasze dobro narodowe. Najcenniejsze w tych owocach jest skórka, którą często nie jemy - błąd! Otóz w skórce jabłka znajduje się najwięcej pektyn, które mają tą zaletę, że oczyszczają organizm z substancji trujących. Podczas trawienia pektyny wiążą niektóre metale ciężkie w nierozpuszczalne sole, które są potem wydalane z organizmu. Pektyny usuwają z organizmu resztki pokarmów, regulują florę bakteryjną jelit i neutralizują substancje toksyczne. Na dodatek zmniejszają wchłanianie się cholesterolu, a dzięki temu zapobiegają miażdżycy i chronią przed zawałem. Regulują też perestaltykę jelit, działając przeciwzaparciom. Mimo kwaskowatego smaku jabłka odkwaszają organizm, ponieważ zawierają bardzo dużo zasadowych soli mineralnych. Są bogatym źródłem potasu i żelaza. Jabłka jedzone na surowo wzmacniają serce, układ nerwowy, mięśnie i porawiają pracę wątroby (tak ważne dla mnie i dla osób, które biorą tyle leków). Mają też działanie moczopędne (dobre działanie ze względu na oczyszcznie organizmu). Jabłko ma również właściwości dezynfekujące i likwiduje stany zapalne. Ułatwiają przyswajanie wapnia przez organizm, dzięki czemu wzmacnia zęby, włosy i paznokcie. Zawarte w jabłkach witamina C wymiata z organizmu wolne rodniki i bierze udział w wielu procesach metabolicznych. Tylko nie przesadź z ilością jabłek w ciagu dnia (2-3 max) gdyż zawierają w sobie sporo cukru. 

#Cynamon
Uprawia się go w AZji i Ameryce Południowej. Uzyskuje się go z wysuszonej kory drzewa. Ma charakterystyczny korzenny smak i zapach. Kora cynamonowca zawiera olejek cynamonowy, który wykazuje właściwości antybakteryjne (bomba, bakterio giń!), przeciwgrzybiczne oraz zwiększa wydzielanie soku żołądkowego. Cynamom zapobiega  również nadkwasowości  i działa przeciwbiegunkowo, stymuluje trawienie i dostarcza błonnika pokarmowego. Dodaje energi i witalności. Jest źródłem żelaza, wapnia i manganu. Jako składnik maści lub kremu, dzięki właściwościom rozgrzewającym  łagodzi bóle mięśni i stawów, działa przeciwzapalnie i znieczulająco. Kora cynamonowa zawiera metylohydroksychalkon, który prawdopodobnie zwiększa wrażliwość komórek na działanie insuliny. Cynamon można też używać do okładów trudno gojących się ran. Dodawany do kąpieli działa odkażająco i pobudzająco. Wykorzystywany do inhalacji łagodzi objawy przeziębień i schorzeń wirusowych. Takie cudo :)


Jeśli nie chcecie jeść samych jabłek mam dla was słodką alternatywę. Bo przecież czasem coś słodkiego warto schrupać, gdy słodyczny jeść nie można (halo! nie dokarmiamy bakteri, więc odstawić słodycze). Takie "małe, co nie co" z połączenia jabłka i cynamomu.
  • 2 jabłka, pokrojone w kostkę, lub w kawałki jakiej chcecie wielkości
  • 1-2 łyżeczeki przyprawy cynamom dodanej do pokrojonych jabłek, wymieszać
  • garść rodzynek lub żurawiny
  • mały jogurt naturlany
  • po dodaniu pozostałych składników do jabłek, wymieszać i zjeść z przyjemnością


Mam nadzieję, że teraz w waszej diecie zagoszczą nasze pyszne polskie jabłka i cynamon. Sami widzicie ile pozytywnych właściwości ma w sobie to połączenie. Chlamydia wcale nie musi nam odbierać przyjemności  jedzenia, chcę być sprytniejsza od niej i cieszyć się dobrami natury, które stworzył Bóg. 



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Przerwa, part II


Minął już miesiąc od ostatniej przerwy. Bywały dni lepsze, kiedy super się czułam tryskałam energią i w ogóle nic nie było wiadać, żebym była na coś chora. Bywały też dni gorsze, kiedy nie miałam na nic sił, zero koncentracji i w ogóle poczucie osłabienia. Jednak cieszyłam się, że nie muszę odstawiać leków, że już miesiąc próbuję "zabić" tą bakterię i że na razie w tej walce je zwyciężam. No tak było do 1 stycznia.

Potem nastąpiło załamanie, o wiele gorsze samopoczucie - co wiecie z poprzedniego postu. Okazało się, że to znów reakcja Herxa, tylko tym razem inaczej się objawiła i spowodowała o wiele cięższe skutki we mnie niż poprzednim razem. Po tych 5 dniach leżakowania, stanęłam jakoś na nogi i próbowałam normalnie fukcjonować. No przecież nie mogę  i nie chcę całego życia spędzić w łóżku. 
Po dwóch dniach stwierdziałam, że ze mną lepiej i nawet się cieszyłam, że znów wygrywam, że pomimo załamania stanu zdrowia wychodzę znów na prostą. 

Do czasu. Potem znów walka: gorączka 38, nudności, brak apetytu, bóle stawów tak mocne, że nie raz płakałam, osłabienie i brak jakichkolwiek sił fizycznych. Walka co 2 -3 dni, jednak potem już codziennie. I z każdym dniem objawy coraz silniejsze. Trochę bałam się powiedzieć o tym lekarzowi, bo wiedziałam czym to grozi - przerwą w braniu leków, czyli szansa dla bakterii by znów miała jak się rozmnażać. Jednak mój lekarz wie jak i kiedy wypytać mnie o stan zdrowia, więc prawda wyszła na jaw. I słowa, których się obawiałam: Agnieszka 7 dni przerwy, odstawiasz leki. Co?! 7 dni?! Przecież to strasznie długo! Co na to mój lekarz: Aga! Ty chyba nie jesteś świadoma, że gorszą rzeczą dla Ciebie mogą być skutki uboczne antybiotykoterapii niż sama choroba.

No cóż ciężko się nie zgodzić z lekarzem, który jest specjalistą w swoich fachu. Więc znów sięganie po informacje, co może mi grozić  i czy na serio to jest takie niebezpieczne? No otóż okazało się, że jest. Antybiotyki nie odróżniają dobrych bakterii od złych - niszczą je wszystkie. Błony śluzowe pozbawione naturlanej ochrony, stają się wrotami dla drobnoustrojów. Więc mogą występować różne objawy, które powinny wskazać, że na jakiś czas trzeba przerwać leczenie:
  • bóle stawowe
  • grzybica pochwy
  • zachwianie równowagi biologicznej
  • pojawienie się grzybic, drożdżyc (na to czy one są robi się badanie moczu)
  • niszczenie flory jelitowej
  • oporność na leki, które skutkuje tym, że następnym razem w ogóle organizm na nie niezareaguje
  • uczulenia
  • biegunka
  • uszkodzenia wątroby
Więc jak widać, kolorowo nie jest. Więc z jednej strony cieszę się, że mój żołądek odpocznie i ja sama nie wyrządzę sobie szkody, z drugiej strony modle się o to, by bakteria w czasie tej przerwy nie atakowała moich zdrowych komórek. Przerwa wydłuża też czas mego leczenia. A zostało jeszcze 5 miesięcy i jeden tydzień dłużej. Choć ja wierzę w to, że będzie to o wiele szybciej, po prostu wierzę i nikt mi tego nie zabroni!

Take a break for a moment. It's OK ... 


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowy Rok


Sylwester - zabawa do białego rana. Oczywiście w gronie przyjaciół, superowego brata i kochanej Gimbazy. Mnóstwo zabaw, muzyki, rozmów, pysznego jedzenia i śmiesznych sytuacji. Czułam się nawet bardzo dobrze, oznak zmęczenia nawet w późnych godzinach nocnych nie było widać, wręcz tryskałam energią. Tak się cieszyłam, że mogę fajnie spędzić ten czas, bez nudności, gorączki i innych chlamydiowych dolegliwości. Gdybym miała podsumować czas od wiadomości o chorobie, to co bym mogła napisać? Są tylko 3 słowa, które mogą to określić; pomimo wszystkiego, pomimo złego samopoczucia, pomimo innych dolegliwości; 3 słowa: BÓG JEST DOBRY cały czas. Cały czas BÓG DOBRY JEST. A oprócz tego połkniętych prawie 500 tabletek, 750zł wydane na same leki, różne dolegliwości, które pojawiły się po drodze, znajdowane różne strony o chorobie, konsultowanie się z różnymi osobami w sprawie diety i zdrowego odżywiania i bycie też trochę królikiem doświadczalnym w tej dziedzinie. Minął dopiero miesiąc a ja mam wrażenie jakby to trwało już dłuższy czas. 

Minął Sylwester, oczywiście chciałam go odespać, lecz zaczęło coś się dziać. Byłam bardzo słaba, kręciło mi się w głowie, mięśnie zaczęły mnie wszystkie boleć ...spadek totalny energi. Jakby ktoś odłączył Cię od akumulatora i jedziesz tylko na ostatkach. Jak się położyłam 1 stycznia tak wstałam dopiero dzisiaj na kolejną wizytę lekarską. Przez 4 dni nie potrafiłam i nie mogłam wstać z łóżka. Każda moja próba kończyła się zawrotami głowy lub mroczkami przed oczami. Wszystko mnie bolało, przejście kilka kroków do toalety zajmowało wieczność. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Leżałam, po prostu leżałam. Jakiś wrak człowieka a nie osoba żyjąca pełną parą. Sama się nie poznawałam, tym bardziej, że nie było wcześniej oznak, że coś jest nie tak. Z każdym oddechem jakbym traciła część siebie, część swojego organizmu. Straszne odczucie! Nikomu tego nie życzę. Plus leżakowania? Nadrobiłam wszystkie zaległości filmowe i serialowe. Mogę teraz powiedzieć, że jestem na bieżąco ;)

Dzisiaj mój lekarz trochę mnie uspokoił. Powiedział, że miałam kolejną 'reakcję Herxa' tylko, że tym razem innaczej się objawiła. Znów zmiejszenie dawki leków. I kolejne słowa: Agnieszka ja wiem, że Ty byś chciała jak najszybciej wyzdrowieć, ale to nie jest sprint, to jest maraton jeśli chodzi o leczenie. Bądź cierpliwa i też pamietaj o swoim organizmie i jak on reaguje na leki. Maraton? Nawet jak trenowałam lekkoatletykę w podstawówce i gimnazjum to tylko biegałam w sprincie, więc jak teraz brać udział w "maratonie" leczenia?