wtorek, 20 października 2015

MINI RADY



Już prawie rok walczę z chorobą. Przez ten czas zaobserwowałam wiele rzeczy u siebie. Obnażyły się moje słabości, wzmocniły się moje dobre cechy (tak, tak posiadam takie ;)) ale też nauczyłam się jak walczyć i się nie poddawać. Chcę podać wam kilka MINI RAD, które pomogły mi przetrwać ten czas i doceniać każdy dzień.

#Egositka
Pomyśl czasem o sobie. Świat się nie zawali jak na czas nie zrobisz prania, nie umyjesz naczyń w kuchni, odpuścisz spotkanie na mieście, wyjdziesz bez makijażu na spacer, nawet  lub po raz pierwszy w extra makijażu, zjesz śniadanie w piżamie. Zanurzyć się w fotelu z książką w ręku wsłuchując się w ulubioną playlistę ze Spotify. Mieć leniwy dzień, gdzie w łóżku, w ulubionej piżamie ze smacznymi przekąskami nadrabiasz zaległości serialowe bądź filmowe. Spójrz za okno - świat dalej istnieje.  Czasem dobrze jest pomyśleć o sobie, zamknąć się w domu i być dla siebie samej. Jeśli w biegu życia nie zapomnisz o sobie i swoich potrzebach, Twój organizm będzie Ci wdzięczny.

#Myśl pozytywnie
Często słyszałam, że wiele zależy od tego co dzieje się w głowie. Teraz sama tego doświadczyłam - potwierdzam, PRAWDA! Gdy miałam gorsze dni, dołki, smutek, choroba bardziej przypominała o sobie. Gdy spotykały mnie dobre rzeczy, miałam dobry humor,  byłam w super nastroju do walki i spędzenia dobrze dnia. Moja maksyma na ten rok to "Przed świtem zawsze jest najciemniej". Choćby nie wiem jak ciężko było, zawsze może być już tylko lepiej. Ciemność nie trwa wiecznie!

#Bad day
Możesz go mieć. Nawet czasem sam wpada nie proszony. Nikt Cię nie obwini, że wstałaś dzisiaj lewą nogą. Możesz nawet po marudzić, po narzekać, być złym na cały świat, wykrzyczeć głośno w niebiosa jak już masz dość. Możesz! Nie jesteś przecież terminatorem. Nikt nie wytrzyma długo dobrej miny do kiepskiej gry, ale to nie oznacza, że masz zostać w tym stanie. Nie! Pozwól sobie na jeden dzień, ale nigdy nie pozwól by on trwał o jeden dzień za długo.

#Małe co nie co
Pozwalaj sobie na małe przyjemności. Przecież i tak większość kasy tak idzie na leczenie, więc czasem dobrze jest wyskrobać zaskórniaki i zrobić sobie prezent. Pójść do kina, zjeść obiad w restauracji (gdzie oczywiście podadzą Ci to co możesz jeść), odwiedzić fryzjera, zrobić sobie wypad na weekend, wpaść do ulubionej kawiarni na jedną kawę (tyle w ciągu dnia możesz), pójść na dobrą sztukę, zwiedzić muzeum. Cokolwiek co spowoduje, że ten czas nie będzie związany z chorobą. Zasługujesz na to!

Może komuś te mini porady się przydadzą :) 5!




czwartek, 1 października 2015

DOBRY NEWS


Od prawie miesiąca miałam podejrzenie kolejne choroby. Tym razem choroba była we krwi, więc wesoło to nie brzmiało. Zrobiłam jedne badania, na których wyszło, że mam schiostosomatozę. Czym ona jest? Jak się objawia? Oczywiście  musiałam doszukać się informacji by móc potem swojego lekarza wypytać o konkrety.

#Schistosomatoza
Nazwa grupy chorób pasożytniczych wywołanych przez przywry z rodzaju schistosoma haematobium, mansoni, intercalatum, japonicum, mekong. Choroba rzadko występuje w Polsce i jest uznana za chorobę tropikalną (what!). Schistosomatoza jest obok malarii najpoważniejszym w skali światowej parazytologicznym problemem zdrowotnym. Myślałam, że gorzej być nie może. Objawia się niecharakterystycznie: gorączką, kaszlem, bólem brzucha, biegunką, niekiedy występuję zajęcie ośrodka układu nerwowego, nadciśnienia płucnego, choroba ziarniniakowa rdzenia kręgowego, rak pęcherza moczowego oraz poprzeczne zapalenie rdzenia z porażeniem wiotkim.
Zastanawiałam się czy przypadkiem moje gorączki nie są wynikiem tej choroby.

#Badania
Oczywiście na NFZ nie ma takich badań, nawet w prywatnych laboratoriach nie robią konkretnie badań na tą chorobę. Więc trzeba było znowu szukać. Znalazłam jedną klinikę w Poznaniu, która robi badania na "dziwne choroby" - Wielkopolska Medycyna Podróży. Oczywiście koszt badań też niezły. Jednak wolałam mieć dodatkowe potwierdzenie czarno na białym, czy jest choroba, czy może jednak jej nie ma. Więc w Centrum Medycznym św. Łukasza w Gdańsku pielęgniarka pobrał mi krew i wysłali ją do Poznania. Na wynik miałam czekać około tygodnia. Kolejne dni pełne oczekiwania, nadzieji, wiary ...że może jednak tym razem będzie inaczej.

#Wynik 
Dzisiaj odebrałam wynik. Diagnoza była jak słodycz najweselszej piosenki:
Wynik ujemny. W badanym materiale nie stwierdzono obecności swoistych przeciwciał skierowanych przeciwko antygenom charakterystycznych  dla zarażenia schistosoma.
Dzisiaj niebo uśmiechnęło się do mnie i obdarowało mnie najsłodszym pocałunkiem. Co za dobra nowina! Pierwsza dobra wiadomość od kiedy się leczę! Więc teraz dalej do przodu, po kolejne dobre wieści.