poniedziałek, 19 stycznia 2015

Przerwa, part II


Minął już miesiąc od ostatniej przerwy. Bywały dni lepsze, kiedy super się czułam tryskałam energią i w ogóle nic nie było wiadać, żebym była na coś chora. Bywały też dni gorsze, kiedy nie miałam na nic sił, zero koncentracji i w ogóle poczucie osłabienia. Jednak cieszyłam się, że nie muszę odstawiać leków, że już miesiąc próbuję "zabić" tą bakterię i że na razie w tej walce je zwyciężam. No tak było do 1 stycznia.

Potem nastąpiło załamanie, o wiele gorsze samopoczucie - co wiecie z poprzedniego postu. Okazało się, że to znów reakcja Herxa, tylko tym razem inaczej się objawiła i spowodowała o wiele cięższe skutki we mnie niż poprzednim razem. Po tych 5 dniach leżakowania, stanęłam jakoś na nogi i próbowałam normalnie fukcjonować. No przecież nie mogę  i nie chcę całego życia spędzić w łóżku. 
Po dwóch dniach stwierdziałam, że ze mną lepiej i nawet się cieszyłam, że znów wygrywam, że pomimo załamania stanu zdrowia wychodzę znów na prostą. 

Do czasu. Potem znów walka: gorączka 38, nudności, brak apetytu, bóle stawów tak mocne, że nie raz płakałam, osłabienie i brak jakichkolwiek sił fizycznych. Walka co 2 -3 dni, jednak potem już codziennie. I z każdym dniem objawy coraz silniejsze. Trochę bałam się powiedzieć o tym lekarzowi, bo wiedziałam czym to grozi - przerwą w braniu leków, czyli szansa dla bakterii by znów miała jak się rozmnażać. Jednak mój lekarz wie jak i kiedy wypytać mnie o stan zdrowia, więc prawda wyszła na jaw. I słowa, których się obawiałam: Agnieszka 7 dni przerwy, odstawiasz leki. Co?! 7 dni?! Przecież to strasznie długo! Co na to mój lekarz: Aga! Ty chyba nie jesteś świadoma, że gorszą rzeczą dla Ciebie mogą być skutki uboczne antybiotykoterapii niż sama choroba.

No cóż ciężko się nie zgodzić z lekarzem, który jest specjalistą w swoich fachu. Więc znów sięganie po informacje, co może mi grozić  i czy na serio to jest takie niebezpieczne? No otóż okazało się, że jest. Antybiotyki nie odróżniają dobrych bakterii od złych - niszczą je wszystkie. Błony śluzowe pozbawione naturlanej ochrony, stają się wrotami dla drobnoustrojów. Więc mogą występować różne objawy, które powinny wskazać, że na jakiś czas trzeba przerwać leczenie:
  • bóle stawowe
  • grzybica pochwy
  • zachwianie równowagi biologicznej
  • pojawienie się grzybic, drożdżyc (na to czy one są robi się badanie moczu)
  • niszczenie flory jelitowej
  • oporność na leki, które skutkuje tym, że następnym razem w ogóle organizm na nie niezareaguje
  • uczulenia
  • biegunka
  • uszkodzenia wątroby
Więc jak widać, kolorowo nie jest. Więc z jednej strony cieszę się, że mój żołądek odpocznie i ja sama nie wyrządzę sobie szkody, z drugiej strony modle się o to, by bakteria w czasie tej przerwy nie atakowała moich zdrowych komórek. Przerwa wydłuża też czas mego leczenia. A zostało jeszcze 5 miesięcy i jeden tydzień dłużej. Choć ja wierzę w to, że będzie to o wiele szybciej, po prostu wierzę i nikt mi tego nie zabroni!

Take a break for a moment. It's OK ... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz