wtorek, 6 stycznia 2026

Stranger Things ERA

 


1 stycznia 2026 zakończyła się pewna era. Era serialu Stranger Things na Netflixie. Czy byłam jedną z tych osób, które czekały do drugiej w nocy by obejrzeć finałowy odcinek? No pewnie, że nie ;) Ja byłam jedną z tych osób, która postanowiła iść spać, a rano nie odpalając żadnych social mediów ( by uniknąć spojlerów) odpalić TV by przy noworocznym śniadaniu z kawą z przelewu oglądać na spokojnie odcinek. I powiem wam to była bardzo dobra decyzja. Byłam wyspana - punkt dla mnie i mojego organizmu, Netflix się nie crush'ował i można było w ciszy poranku przeżywać emocje ekranu. 

Czy finałowy odcinek mnie rozczarował? Nie. Zupełnie nie. Widziałam, że wiele osób miało pretensje o to "jak szybko zginął Vecna". Ja nie uważam, że szybko; trzeba było 10 lat i 5 sezonów by zginął ;) Po drugie rozumiem koncept, że jedynym miejscem w którym można było go zlikwidować  to właśnie ta dziwna pustynia gdzie był połączony z Mind Flayerem i to, że zrobili to razem, że sama Eleven nie wystarczyła. Trzeba było całej drużyny tak jak chyba przystało na grę Doungeons & Dragons. I to są takie emocje jakie oczekujesz oglądając jeden ze swój ulubionych seriali. 

Ten serial trwał 10 lat. Jak sobie pomyślę ile w ciągu 10 lat wydarzyło się w moim życiu (sic!). Oglądając też aktorów, grających główne role, jak oni się zmienili, jak dojrzeli,  jak wydorośleli - wiesz, że minęło wiele lat. I dlatego chyba ten finałowy odcinek budził wiele emocji wśród fanów, ale też we mnie. Pamiętam jak zaczynałam pierwsze odcinki - byłam zafascynowana samym pomysłem na serial i grą wtedy jeszcze dzieciaków. Potem kolejne sezony. 

I chyba największy efekt zrobił na mnie sezon czwarty. Muzyka w serialu, lata 80, neony, kolory użyte w obrazie, stylówki. No miałam wrażenie, że ktoś mnie transportował w przeszłość ;) plus do tego odpalanie odcinków na Netflix Party, gdzie mogłam z kumplem z drugiej części polski oglądać ten sam odcinek i na  bieżąco komentować co się dzieje. Jeeeejjjuu opowiadam o tym jak bym miałam już z 70 lat ;) ale dlatego też, uważam, że kończy sie pewna era. Bo to jak wiele też się zmieniło w tym czasie na świecie, jak wiele w tym czasie się zmieniło w moim życiu, powoduje, że włącza mi się sentymentalny vibe :)

Więc 1 stycznia skończyła się dla mnie pewnie era. 

Mój ranking serialu względem sezonów:
  1. Sezon 1
  2. Sezon 4
  3. Sezon 3
  4. Sezon 5
  5. Sezon 2
Serial niósł ze sobą też muzykę. I pewne utwory chyba już zawsze będą mi się kojarzyć z tym serialem(kolejność przypadkowa):
  1. Never Ending Story - za każdym razem się uśmiecham jak słyszę ten utwór - szczególnie jak przypomnę sobie reakcję paczki, kiedy Dustin i Suzie zaczęli śpiewać. Plus - znowu sentymentalny vibe - piosenka z filmu mego dzieciństwa
  2. Kids - ścieżka dźwiękowa, która tak mocno odzwierciedla vibe tego serialu
  3. Running Up That Hill - kultowa muzyka 4 sezon, która tak wiele opisuje emocji i nastroju
  4. Purple Rain - luuuudzie słucham tego codziennie od 1 stycznia (!), idealnie dopasowany utwór do pożegnania oraz flashback'ów związanych z relacją Mike i Eleven
  5. Heroes- "we can be heroes, just for one day"
  6. Should I stay or Should I Go - kod Morse'a i sezon 2
  7. End of Beginning - ta piosenka, nigdy nie była użyta w serialu, ale że wykonują ją Steve (Joe Keery) to jednak chyba wszystkim i tak się kojarzy z vibem Strangerów - przynajmniej ja tak mam
To są chyba moje fav utwory, przy których mam dobre wspomnienia i jak je słyszę to od razu mam w głowie urywki z serialu. 

I na sam koniec. Z prawie każdej sztuki można wyciągnąć przesłanie dla siebie, jeśli dobrze się wsłuchasz w to co druga strona (ha!) ma do powiedzenia. Ikoniczna scena rozmowy Hoppera z Mikiem i myślę, że słowa, do których ja będę często wracać w swoim życiu. Dlaczego? Ponieważ mam tendecję do obwiniania się, to brania na siebie odpowiedzialności za cudze decyzje i błędy:

"What happened is not your fault. The way I see it, you got two roads ahead of you. 
You got one road where you keep blaming yourself for what happened. You keep going over in your head over and over had you could have done differently. You push people away and you suffer because that's what you think you deserve. 
And then there's another road when you find a way to accept what happened. Find a way to accept her choice. Doesn't mean you gotta like it. Doesn't mean you gotta understand it. Never think about it. You just accept it. You live the best goddamn life you can".

Są pewne sytuacja w Twoim życiu, na które nie masz wpływu, ale to JAK NA NIE ZAREAGUJESZ to już totalnie zależy od Ciebie. Jeśli mam na coś wpływa, chcę móc podjąć jak najlepszą decyzję, ale jeśli nie mam na to żadnego wpływu i dzieją się rzeczy dla mnie totalnie nie zrozumiałe, chcę w tym roku mieć inne podejście. Takie by wziąć z danej sytuacji to co dobre dla mnie. Takie by nie brać na siebie poczucia winy za decyzje innych. Takie by pomimo bólu, iść dalej, brnąć do przodu i pozwalać temu co czuje kształtować mój charakter. Takie by mimo zła, starać się zobaczyć światło w tunelu. Takie by na koniec móc sobie powiedzieć - ej laska! wykonałaś nieziemską robotę - bądź z siebie dumna. 

I kto by pomyślał, że z taką rozkimną wkroczę w 2026 roku po obejrzeniu finałowego odcinku jednego z moich fav seriali. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz