sobota, 26 listopada 2016

Szpital, day 1


Szpital to niezbyt fajnie i przyjemne miejsce. Niestety musiałam się stawić na oddziale.
Ten, kto czyta mnie regularnie wie, że miałam takie badanie jak EMG. Więc jak wiecie wynik nie wyszedł najlepiej. Po konsultacji z neurologiem, okazało się, że najlepiej będzie jeśli trafię na oddział neurologiczny w celu dalszej diagnozy. I gdyby tylko o to chodziło to było by super.

Jednak w sierpniu, zauważyłam małą zmianę w prawej nodze, a dokładnie mówiąc w udzie. Ta zmiana to dziura średnicy 5cm. Na początku wydawało mi się, że to czuję i widzę. Od razu sms do lekarza "mam dziurę w nodze". On oczywiście odpisał "Aga uspokój się, jaka dziura, pewnie Ci się wydaje, przyjdź jutro do Centrum, zbadam Cię". Stwierdziłam, że nie będę panikować i poczekam na konsultację. No i konsultacja, badanie nogi, potem drugiej, badanie odruchów - wniosek - no rzeczywiście masz dziurę. Więc skierowanie na zwykłą diagnozę mięśni, zmieniło się w skierowanie "zanik mięśni w prawej nodze". Od sierpnia do teraz dziura ma średnicę 7cm. Zgłosiłam się na oddział 24 listopada. 

Od 09:00 rano miała stawić się na Izbie Przyjęć.Poszło nawet sprawnie. Opaska na dłoń i w drogę na oddział. Dali mi salę, w której leżę z jedna Panią, kazali się rozpakować i czekać na wezwanie lekarza. Od 09:00  lekarz zjawił się po 12:30, trochę to trwało. Zdążyłam się nawet zdrzemnąć. Oczywiście wzięłam ze sobą całą moją teczkę leczenia, a trochę tych badań miałam, więc lekarz był na początku zdziwiony. I zaczęły się pytania, gdzie się leczę, na co itp. Na koniec mnie spytał czy leczę się gdzieś psychiatrycznie - zszokowana pytaniem, z nerwem odpowiedziałam, że nie. Więc widząc moje niezadowolenie spytał, dlaczego tu trafiłam na oddział, odpowiedziałam, ze spokojem, że mam dziurę w nodze. On oczywiście spojrzał na mnie z niedowierzaniem, po czym z ironicznym uśmiechem stwierdził "no dobrze, proszę pokazać mi tą dziurę". No i po czasie, spojrzał na mnie i rzekł "no rzeczywiście ma Pani dziurę" - chyba powinnam się zacząć śmiać z tych stwierdzeń :P
Po tym stwierdzeniu zaczął mnie brać na poważnie i zaczęło się typowe badanie neurologiczne. Które trochę zajęło. Na koniec powiedział mi jakie jeszcze badania mnie czekają i wróciłam na swoją salę. 

Oczywiście od razu zadzwoniłam do dr Górskiego - mojego lekarza - i powiedziałam jak sprawa wygląda. Przekazał mi, żebym się nie przejmowała taki pytaniami, to są normalne pytania i on gdyby był na oddziale też by mi takie zadał Tym bardziej, że lekarza są nastawieni na to, że pacjenci czasem kłamią i nie mówią całej prawdy ... więc stąd te pytania.

Resztę dnia spędziłam na sali czytając, rozmawiając z koleżanką z sali, odbierając telefony, odpisując na sms. Przez resztę dnia nic innego się nie działo. Tylko wieczorem jeszcze sprawdzenie ciśnienia i czy mam gorączkę. Ciśnienie w normie, gorączki brak. 

Przede mną kolejny dzień. Zobaczymy co przyniesie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz