Drugi dzień w szpitalu rozpoczął się pobudką przed 06:00 i pobraniem krwi. Byłam jeszcze śpiąca, więc nie do końca jeszcze rozumiałam co się dzieje. Obudziłam się w 100% czując wkłucie. Obróciłam głowę, spojrzałam na pielęgniarkę i na probówki. Patrzę, trochę ich jest, więc zaczęłam liczyć 1,2...4...6...11! Tak 11 probówek krwi, tyle mi pobrali. Skoro musieli, to musieli a ja dalej poszłam spać. Koło 08:00 zaczął się obchód lekarski. Stało nade mną z 6 lekarzy, którzy patrzyli na moją dziurę i się zastanawiali od czego to może być. Mieli różne teorie. Jedno jest pewne, zdecydowali, że dzisiaj zrobią mi badanie - punkcja lędźwiowa.
#NAKŁUCIE LĘDŹWIOWE
Wprowadzenie igły punkcyjnej do przestrzeni podpajęczynówkowej w odcinku lędźwiowym kręgosłupa - pobranie do badania płynu mózgowo-rdzeniowego.
Samo wkłucie jest prawie bezbolesne. Tak jak przy pobieraniu krwi, ale potem już sprawy się gorzej mają (piszę tu o swoim doświadczeniu). Nie masz odczucia, że coś z Ciebie spływa, ale takie, że jakby ktoś Ci włożyć sprężynę w miejsce wkłucia i nagle ta sprężyna się rozprzęga. Coraz bardziej, coraz bardziej i coraz bardziej. To nie jest fajne uczucie, trochę boli. Przy czym obok Ciebie pielęgniarka jeszcze liczy krople płynu jak spadają do probówki. Ja miałam dwa razy po 30 kropel. Nie wiem czy to standardowa procedura, ale u mnie tyle było. Po badaniu trzeba leżeć na brzuchu, plackiem przez 2-3h, by nie wystąpił zespół popunkcyjny (mdłości, bóle głowy, omdlenia). Ja chyba ze stresu i zmęczenia, ale zasnęłam. Obudziłam się dokładnie 2,5h po badaniu. Więc mogłam w końcu obrócić się na plecy i złożyć łóżko do trybu wpół leżącego. Przez resztę dnia byłam mega zamulona. Potem na maxa zaczęła mnie boleć głowa - dali mi tabletki przeciwbólowe i dalej leżałam. I będę czekać na wyniki.
Na wieczór wpadła do mnie Monia - my best friend - z małymi prezentami. Byłam mega zaskoczona! Zostałam obdarowana słodyczami, napojami i małym giftem. Tak słodki i fajny prezent - skarpetki :) tak to ja mogę w szpitalu leżeć ;) Skarpetki nie są zwykłymi skarpetkami, tylko polska firma, która jej robi, specjalnie stworzyła skarpetki niby nie do pary. A jednak wspólnego mają coś ze sobą. Monia jesteś najlepsza!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz