środa, 10 grudnia 2014

7 dni


Dzisiaj mija tydzień od kiedy biorę antybiotyki. Chciałabym napisać, że z każdym dniem jest lepiej - niestety nie. Na samą myśl o kolejnych tabletkach mam ciarki, a każde przypomnienie telefonu o tym, że czas wziąć kolejną dawkę leków powoduje łzy w oczach. Nie sądziałam, że to będzie takie trudne i ciężkie - teraz tym bardziej rozumiem pytanie lekarza: czy jestem na to gotowa? Teraz wiem, że w ogóle nie byłam i nie jestem. Zastanawiam się czy ktokolwiek jest na to gotowy? Wiem, nie mam prawa narzekać, są inni, którzy chorują na cięższe rzeczy i myślę, że jest im o wiele trudniej. Jednak też wiem, że każdy ma swoją miarę "trudności". Ja bardzo rzadko w swoim życiu brałam leki, staram się łykać cokolwiek w ostateczności i teraz ta liczba, częstotliwość mnie chyba po prostu przeraża. Takie ludzkie odczucia. 

Ciągle jeszcze mam 'reakcję Herxa' ale doszły też nowe objawy, bardziej sądzę, że to niepożądane skutki brania leków:

#brak łaknienia - nie chce mi się totalnie jeść, jakoś niektóre rzeczy straciły smak, jakbym jadła papier, więc wmuszam w siebie. Muszę jeść zdrowo, ale też cokolwiek na tą ilość leków, które przyjmuję

#nudności - nieprzyjemne i bolesne odczucie potrzeby zwymiotowanie pojawia się szczególnie po godzinie 14 i tak potrafi trzymać do wieczora

#wymioty - zdarzyły się, więc nawet z tego powodu odrzuca mnie od jedzenia

#senność - ojjjjj potrafię zasnąć nawet na spotkaniu (zdarzyło się ostatnio, Girls sorry), w drodze do pracy, po prostu oczy się same zamykają i trochę nie masz na to wpływu

#bóle stawów - czasem tak mocne, że do końca nie wiem co się dzieje - czy mam panikować, czy to tylko 'reakcja Herxa'

#nerwowość - współczuję osobom, które ze mną mieszkają. Potrafię zdenerwować się na małą i błahą rzecz. Staram się nad sobą panować, bo wiem, że akurat to skutki po jednym z antybiotyków

#gorączka - od poniedziałku trzyma mnie w ryzach, nie chcę zwalczać ją kolejną tabletką więc faszeruje się herbatą z imbirem, cytryną, goździkami itp,domowymi sposobami

Może wygląda to trochę pesymistycznie, ale ja się nie poddaję! W końcu jestem Nieustępliwa. Stoję przed lustrem i mówię: dziewczyno, przejdziesz to, nie jesteś sama! 
Jeśli ktoś z was zmagał się z takimi rzeczami, to jak sobie radziliście, jaką dietę stosowaliście by było zdrowo, ale zostawało w żołądku? Ja trochę próbuję szukać na własną rękę info, ale za mało jest tego w necie. 

Ostatnio słucham jednej piosenki, podosi na duchu, dodaje nadzieji, że nie wszystko trzeba samemu zrobić. Czasem są sytuację, kiedy Bóg może tylko to zrobić, nikt inny. Ty już nie masz sił, ale Jego siły są niewyczerpalne.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz