czwartek, 4 grudnia 2014

News za newsem


Zaczęło się z grubej rury. Ból kręgosłupa, rwa kulszowa, poraz trzeci w ciągu 1,5 roku. Na początku myślałam, że to ze względu na moją pracę są takie problemy z kręgosłupem, jednak z każdym badaniem rzeczywistość okazywała się inna. Kolejna wizyta na pogotowiu bo ból kręgosłupa był nie dozniesienia. Ketonal i oczywiście powrót do domu. Wizyta u lekarza rodzinnego. Kolejne zatrzyki przeciwbólowe, witamina B12 (kto ją dostawał, wie jak ona boli). Trzeba było zrobić badanie rezonansu magnetycznego, na NFZ czekasz 6 miesięcy; prywatnie 500zł. Czy na zdrowiu warto oszczędzać - pewnie, że nie! Jednak trzeba mieć taką gotówkę by móc zapłacić prywatnie. Oczywiście nie mogłam sobie pozwolić na czekanie, chodziło przecież o to by zrobić zdjęcie kręgosłupa w stanie mego zdrowia w danym momencie, czyli wtedy kiedy leżę przykuta do podłogi i nie mogę się ruszyć. 

Dzięki Bogu! znaleźli się dobrzy ludzie, którzy zapłacili za moje badania. Więc rezonans zrobiony i te oczekiwanie, co będzie na zdjęciu i nadzieja, że będzie dobrze. Odbiór wyniku i szok. Opis sytuacji kręgosłupa tak średnio co zrozumiałam, lecz pod spodem adnotacja: torbiel/guz na jednym z jajników - pilna konsultacja ginekologiczna.

Panika! O co chodzi? Jaki torbiel, guz? Skąd? Jak to możliwe? I wiele innych pytań, które po drodze się pojawiły. W takich chwilach ważne, że masz przy sobie ludzi, którzy trzeźwo patrzą na sytuację i potrafią Cię uspokoić. Zapamiętaj - miej takie osoby przy sobie, które może czasem w dość brutalny sposób, bez współczucia, sprowadzą Cię do pionu. Dzięki temu nie zwariujesz.

Więc kolejna prywatna wizyta, kolejna kasa z konta znikła. Oczywiście pozytywne nastawienie przed wizytą, przecież musi być dobrze nie?! No i po badaniu, rozmowa, Tak jest torbiel, ale nie jeden tylko dwa. Jeden na jednym jajniku, drugi na drugim - ot tak, żeby było ciekawiej. Diagnoza - endometrioza. Skierowanie na badanie markerów nowotworowych. Kolejne oczekiwanie na wyniki. Chyba to oczekiwanie sprawia takie napięcie psychiczne, że człowiek nie wie co ma ze sobą zrobić, o czym myśleć, jak w ogóle egzystować. Skierowanie do szpitala na usunięciu guzów - termin lipiec 2015, bo przecież szybciej nie ma terminów. Wyników markerów - to nie rak! Dzięki Ci Boże!

Zapytałam o konsultację jednego z lekarzy ILADS (Międzynarodowe Stowarszyszenie Boreliozy i chorób towarzyszących) dr Krzysztofa Majdyło. Zobaczył moje wyniki, spytał o kręgosłup i stwierdził, że endometrioza nie bierze się znikąd, coś musi być jej przyczyną. Skierował mnie na konkretne badania. Kolejne pieniądze z konta, kolejne oczekiwanie. Wyniki miały być w ciągu tygodnia - można zwariować i robisz wszystko, żeby tylko o tym nie myśleć. Od początkowego stanu do otrzymania wyników minął miesiąc.

SMS od lekarza: Agnieszka masz przewlekłą infekcję chlamydia penumoniae.

WHAT????


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz