niedziela, 7 grudnia 2014

Reakcja Herxa


Oto moje kolorowe pudełeczko, a w nim mnóstwo antybiotyków, probiotyków, witamin. Niestety nie mogę się z nim rozstawać. Mój dzień jest teraz planowany od godziny do godziny, w sumie podzielony na 4. I uwierzcie mi to wcale nie jest takie łatwe i błahe jak się wydaje. Nagle choćbyś był na niesamowitym spotkaniu, w kinie, w kościele, o danej godzinie trzeba wziąć lekarstwo. Rzucasz wszystko, przerywasz rozmowę i popijasz tabletki. Może wam się wydaje, że przesadzam (choć ogrodnikiem nie jestem :P ) to to serio utrudnia życie. Ten, kto się z tym zmagał lub zmaga na pewno mnie zrozumie. Nie ważne gdzie jesteś, pudełko jest razem z Tobą. W tym leczeniu najważniejsza jest systematyczność, dokładność i trzymanie się zaleceń lekarza co do pory leków. Nie ma "chwili później", kiedy jest na to czas to popijasz kolejne tabletki. 

Zażywam: 
  • doxycyclinum
  • azitromycinum
  • tinidazol
  • probiotyki
  • witaminę D3
  • witaminę B
  • tran
  • ACC 600


Mówiłam sobie, że będę dzielna, dam radę. Eeehhheeee, mogłam sobie gadać. Już 2 dnia odczułam skutki brania tak silnych antybiotyków. Zaczęło się od zwykłego braku skupienia, totalnie nie mogłam się na niczym skoncentrować; to tak jakby ktoś odebrał Ci kilka słów i wiedzy, którą przez tyle lata wkładałaś do głowy. Zapominanie najprostszych słów, zapominanie o ważnych spotkaniach i obowiązkach. Nagle z osoby pilnej, w ciągu kilku dni staje się nie ogarem (what?!). I choć mówisz sobie "nie dam się" to jednak to jest silniejsze od Ciebie. Myślałam, że na tym się skończy, jednak nie. Pierwsze nudności, brak apetytu, kaszel i masz wrażenie, że ktoś Cię całą noc walił kijem bejsbolowym po mięśniach. Od 8 roku życia nie wzięłam żadnego antybiotyku do ust i chyba moje ciało dostało niezłego szoku.

Reakcja Herxa powoduje, że człowiek czuje się gorzej, a nawet ma wrażenie, że leczenie nie przynosi żadnego skutku. Dlatego tak się dzieje, ponieważ antybiotyki próbują zabić/uszkodzić bakterię w moim ciele, przez to ona uwalnia szkodliwe entodoksyny. Często właśnie pogarsza się stan chorego, co o dziwo, jest cennym zjawiskiem, bo oznacza, że bakteria jest zaatakowana. Więc od 2 dni czuję się nie najlepiej, szczególnie popołudniami. Jednak powtarzam sobie, że tak ma być, to znaczy, że coś zaczyna działać. Złe samopoczucie nie pomaga w byciu silną psychicznie, wręcz odwrotnie. Jednak wiem, że nie mogę się poddać. Wytrwać, po prostu wytrwać.

Leki, które biorą nie są dobre na inne części ciała. Mogą szkodzić wątrobie, jelitom. Więc trzeba też być mądrym w dbaniu o siebie. Odstawiłam niezdrową żywność. Wszystkim fastfoodom mówię "bye bye" oraz gazowanym napojom. Ciężko strawne jedzenie też musi odejść. Mój organizm musi teraz walczyć z bakterię, więc niech lepiej nie zużywa energii na strawienie jedzenia. Wszystko co smażone na głębokim tłuszczu, tłuste same w sobie, też odchodzi w zapomnienie. Przynajmniej zacznę się zdrowiej odżywiać, plus tego wszystkiego. W czasie leczenie powinnam zażywać dużo witaminy C, nie chcę brać kolejnych tabletek, więc robię sobie "lemoniadę" - woda z samą cytryną, dodaje do tego imbir, który sam w sobie jest naturalnym antybiotykiem i tak popijam tabletki. W ciągu dnia powinnam być od 1 do 2l takiej wody. Coś czuję, ze za kilkanaście dni zacznę nie ciepieć tego smaku. Ważne jest przypominanie sobie, że to wszystko dla mojego dobra. Muszę stać się trochę samolubna - myśleć o swoim zdrowiu i o sobie, nie odkładać swoje potrzeby na koniec listy. Najwyższy czas traktować samą siebie jak ważną i cenna osobę.


"The Lord has heard my cry for mercy;
the Lord accepts my prayer"
Psalm 6;9



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz