sobota, 6 grudnia 2014

Chlamydia


SMS od lekarza mnie zszokował. Po pierwsze, że nie wiedziałam na czym polega choroba, po drugie: ja chora? W tym samym sms: poczytaj sobie na internecie byś była świadoma z czym będziesz się zmagać o reszcie  porozmawiamy na wizycie. Więc pierwsza rzecz "wujek google" i szukamy info. "Ciocia Wiki" też była pomocna - wniosek jeden - czemu wszystkie polskie strony tak smutno piszą o każdej chorobie? Gdybym przez cały czas je czytałam, to bym zaczęła brać leki na deprechę. 

Więc na spokojnie przegląd informacji i patrzę 2 tygodnie leczenia i po sprawie. Ohhhh! Niestety, jak się okazało, nie jest tak dobrze. Telefon od lekarza: Agnieszka Ty masz przewlekłą infekcję, czyli bakteria się sama w Tobie rozmnaża; to jest o wiele trudniejsze niż Ci się wydaje. Leczenie będzie długotrwałe, jesteś na to gotowa? Gotowa?! Na nic nie byłam gotowa, na pewno nie na takie informacje.

INFO
Chlamydia pneumoniae to bakteria wywołująca najczęściej zapalenie płuc. Łatwo ją pomylić ze zwykłym wirusem. Bez nowoczesnych technik labolatoryjnych jest trudna dla studiowania studentom medycyny. To bakteria wewnątrzkomórkowa, która atakuje komórki organizmu i jest bezwględnym pasożytem, co oznacza, że sama nie dostarcza sobie energii, więc żeby ją mieć przejmuje energię komórek w naszym ciele, pozostawiając komórki człowieka mniej fukcjonalne. Trzecia forma utajona rozprzestrzenia się zarażając inne tkanki nerwowe, mózgu, mięśni, naczyń krwionośnych, nerek, watroby a nawet komórek systemu odpornościowego organizmu, makrofagi. W ten sposób szeroki zakres problemów może być spowodowany przez jeden błąd. Na podstawie badania surowicy krwi dowiadujemy się czy i w jakiej ilości występuje u nas przeciwciała w klasach IgG, IgA i IgM. Więc moje wyniki nie były zbyt dobre. Przewlekła infekcja.



IS NOT EASY
CPN (skrót od chlamydia pneumoniae) zawiera co najmniej dwa endotoxinsi (toksyczne substancje chemiczne), które powodują uszkodzenia tkanek i inflammationi, przewlekła aktywacja układu odpornościowego i toksyczne obciążenie w organizmie. Zabijania CPN uwalnia duże ilości tych endotoksyny, zwana reakcją die-off, dzięki czemu leczenie jest niewygodne. Jedynym sposobem, aby to leczyć, to podjąć połączenie kombinacji protokołów antybiotykowych, aby zabić go we wszystkich jego fazach życia, więc nic nie pozostawić do ponownego zainfekowania. To może zająć dużo czasu, w zależności od obciążenia CPN w systemie, organy zainfekowane i inne zmienne. Typowe leczenie 1-3 lat nie są niczym niezwykłym. Jakie 3 lata? Na pewno na tyle się nie zgodzę. Będę NIEUSTĘPLIWA w pokonywaniu tej bakterii.
Leczenie nie należy do najprostszych. Antybiotyki, które będą brać, nie dają gwarancji, że całkowicie zabiją bakterią. Niestety CPN potrafi "uciekać" i rozmnażać się w innej części organizmu człowieka. Trzeba tak trafić z antybiotykiem by zabić utajoną formę CPN. Podczas brania  leków mogę odczuwać zmęczenie, nudności, bóle mięśni. Mój układ odpornościowy będzie próbował sie oczyści, zabijając przy tym czasem zdrowe komórki. Jak na razie czeka mnie od 3 do 6 miesięcy leczenia.

OBJAWY
Prawdopodobnie mam zainfekowane mięśnie. Bóle stawów międzykręgowych, stąd te bóle kręgosłupa w odcinku lędźwionym i narządu rodnego (torbiele na jajnikach i endometrioza). Do tego chroniczne zmęczenie, potrafię spać po 12h na dobę a budzę się jakbym spała tylko 3h. Ciągły stan podgorączkowy 37,5 lub 38. Zawsze mi się wydawało, że często się przeziębiam, teraz przynajmniej wiem dlaczego. Nawracające bóle brzucha i w okolicach wątroby. Trętwienie rąk. I więcej objawów nie chcę mieć!

Dziękuję Bogu, że to nie rak, białaczka itp. I wiem, że On tak naprawdę uchronił mnie przed gorszymi skutkami tej choroby. Została wykryta w porę więc nadzieja na zwycięstwo jest. Jednak wiem, że ta bakteria może siać spustoszenie w moim organizmie. I trochę już sieje. Co ja zrobię? Mam płakać i użalać się nad swoim losem? Na pewno nie! Szok informacyjny o stanie mego zdrowia powolij spada, więc biorę się do walki. Na szczęście nie jestem sama w tej walce. Wiem, że wygram, no nie ma innej opcji.

1 komentarz:

  1. Wytrwałości Agnieszko.
    Na pewno nie jesteś w tym sama.
    Połowa sukcesu to właściwa diagnoza a dalej już idzie z "górki".
    Niestety leczenie nie trwa kilka lub kilkanaście dni a liczy się w tygodniach, miesiącach a nawet latach.
    A później??? Czas na radość i ..... dalsze naprawianie szkód jakie bakterie spowodowały, ale to już czysta przyjemność w porównaniu z tym co przechodzi się na początku

    OdpowiedzUsuń