sobota, 28 lutego 2015

BREAKFAST


Kiedy jesteś w trakcie leczenia, które nie jest dla Ciebie łatwe, które powoduje, że odrzuca Cię od jedzenia, lub to co zjesz, to po czasie zwymiotujesz, zrobisz wszystko, żeby spróbować zjeść coś co choć na dłużej zostanie w żołądku i spowoduje uczucie sytości. Ja odnalazłam swoje "niebo w gębie". I tym o to skromnym posiłkiem zamierzam się z wami podzielić. Bo tak na serio, serio wcale nie jest skromny, zawiera w sobie mnóstwo właściwości odżywczych, zdrowotnych. Co dla chorych jest bardzo ważne. Do miseczki wsypuję 6 łyżek otrębów, pokrojone suszone owoce (jakie to tekst niżej) oraz dodaje do tego mały jogurt naturalny. Wszystko razem wymieszam i mam pełno wartościowe śniadanie, które daje mi poczucie sytości przez długi czas oraz na szczęście pozostaje w żołądku. 

#Otręby
Od razu napiszę, że OWSIANE lub żytnie. Żadne inne. Otręby owsiane to nieocenione źródło błonnika. Powinno się jeść przynajmniej 3 łyżki dziennie otrębów. Dla chorych osób polecam zwiększyć dawkę dwukrotnie. Jest to produkt kaloryczny ale nie tuczący (dzięki Ci Boże ;)). Otręby są bogate w nienasycone kwasy tłuszczowe, które organizm sam nie potrafi wytwarzać; oraz z rozpuszczalnego błonnika. Źródło błonnika w otrębach owsianych ma takie właściwości jak: obniżenie poziomu złego cholesterolu, regulacja przewody pokarmowego, obniżenie poziomu cukru we krwi, usuwanie z organizmu kwasów żółciowych, toksyn i metali ciężkich. Błonnik wchłaniając w żołądku wodę pęcznieje i wypełnia go, dając nam na długo uczucie sytości. Otręby owsiane poprawiają odporność immunologiczną, działa ochronnie na śluzówkę jelit, przeciwdziała zmęczeniu i rozdrażnieniu - tak ważne w walce z chorobą.

#Jogurt naturalny
Jest bogatym źródłem wapnia - pierwiastka niezbędnego do budowy kości, pracy mięśni, regulacji krzepliwości krwi i prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego. Jogurt stanowi również źródło przyswajalnego białka, witaminy A i B, kwasu foliowego oraz potasu, fosforu, jodu i cynku. Zawarte w jogurcie żywe kultury bakterii, które neutralizują skutki antybiotykoterapii, przywracają równowagę mikroflory jelitowej (tak ważne dla osób, które biorą tyyyle lekarstw). Wspomagają układ immunologiczny, tworzą naturalną barierę chroniącą przed szkodliwymi bakteriami. Wybieraj jogurty naturalne bez żadnych dodatków. Uważnie czytaj etykiety na opakowaniach, żeby dokonać właściwego wyboru i uniknąć niepotrzebnej dawki cukru i chemii.

#Suszone śliwki
Zawierają dużo błonnika. Mają też w sobie sorbitol - naturalny cukier, który pobudza produkcję żółci. Zawierają sporo beta-karotenu, witaminy C i E. Jest w nich bogactwo żelaza, fosforu, wapnia, magnezu i witamin z grupy B.

#Suszone morele
Zawierają likopen - silny przeciwutleniacz, który broniąc przed wolnymi rodnikami, zwalnia proces starzenia. Cztery morele już zaspakajają dziennie zapotrzebowanie na witaminę A. Jest to najbardziej zasadotwórczy owoc świata. Pomagają przy nadkwasocie. Suszone morele są bogate w potas, bor, żelazo i błonnik. 

#Rodzynki
Są to suszone winogrona, które zachowują ich najcenniejszy składnik - resweratrol (organiczny związek chemiczny, przeciwutleniacz). Jest w nich dużo cukrów prostych i witamin z grupy B, dzięki temu dodają energii. Zawierają też potrzebny naszym kościom wapń.

# Suszona żurawina
Posiadają wyjątkowe właściwości lecznicze i wspomagają profilaktykę wielu chorób. Żurawina zawiera proantocyjany, bioflawonoidy i taniny. Co więcej żurawina niszczy drobnoustroje odporne na antybiotyki obecne w drogach moczowych podczas infekcji. Owoc działa moczopędnie, co sprawia, że przyspiesza proces detoksykacji organizmu - tak ważne w walce z chlamydią, które wydziela toksyny; więc dzięki żurawinie możemy robić sobie naturalną detoksykację. 

A na koniec piosenka z pozytywnym przesłaniem - bo przecież wierzymy, że BĘDZIE OK!










sobota, 24 stycznia 2015

Cynamon z sokiem


Przerwa, to dobry moment żeby oczyścić organizm z toksyn jakie pozostawia po sobie bakteria oraz z skutków ubocznych leków, które się bierze. Tydzień czasu jaki miałam, zamierzałam wykorzystać dobrze by oczyścić mój organizm i zacząć powrót do leków z "czystą kartą". Jak naturalnie to zrobić? Oczywiście nie przestałam pić wody z cytryną i imbirem i wy też tego nie róbcie - 2l dziennie, nie ma zmiłuj się. Jednak trochę przez przypadek natrafiłam na jeszcze inne rozwiązanie, wiadomo jak się jej królikiem doświadczalnym samemu dla siebie, to czasem można dojść do super wniosków.

Otóż zrobiłam sobie sok jakbłkowy z cynamonem na ciepło, genialna sprawa! 1l soku jabłkowego (Tymbark) przelałam do garnka, dorzuciłam 2-3 pałki cynamonu i czekałam jak się zagotuje, Gdy już gotowało się 5min zdjęłam z gazu i piłam na ciepło tak przygotowaną miksturę. Smak obłędny, zimowy wieczór, gdy trzeba się ogrzać, nieźle rozpala od wewnątrz, a najlepsze! Oczyszcza moco organizm (jeśli wiecie co mam na myśli ;) ) W ciągu tygodnia tak przygotowany sok wypiłam 2 razy (tak cały 1l). Wiem, że pomogłam mojemu organizmowi tym sokiem. Mogę teraz znów stanąć do walki! Po czasie zaczęłam sięgać informacji co takiego jest niesamowitego w tych dwóch rzeczach, oto moje wnioski:

#Jabłko
Jak ja się cieszę, że mieszkam w kraju, który jest największym producentem jabłek w Europie. Jest w czym wybierać i to takie nasze dobro narodowe. Najcenniejsze w tych owocach jest skórka, którą często nie jemy - błąd! Otóz w skórce jabłka znajduje się najwięcej pektyn, które mają tą zaletę, że oczyszczają organizm z substancji trujących. Podczas trawienia pektyny wiążą niektóre metale ciężkie w nierozpuszczalne sole, które są potem wydalane z organizmu. Pektyny usuwają z organizmu resztki pokarmów, regulują florę bakteryjną jelit i neutralizują substancje toksyczne. Na dodatek zmniejszają wchłanianie się cholesterolu, a dzięki temu zapobiegają miażdżycy i chronią przed zawałem. Regulują też perestaltykę jelit, działając przeciwzaparciom. Mimo kwaskowatego smaku jabłka odkwaszają organizm, ponieważ zawierają bardzo dużo zasadowych soli mineralnych. Są bogatym źródłem potasu i żelaza. Jabłka jedzone na surowo wzmacniają serce, układ nerwowy, mięśnie i porawiają pracę wątroby (tak ważne dla mnie i dla osób, które biorą tyle leków). Mają też działanie moczopędne (dobre działanie ze względu na oczyszcznie organizmu). Jabłko ma również właściwości dezynfekujące i likwiduje stany zapalne. Ułatwiają przyswajanie wapnia przez organizm, dzięki czemu wzmacnia zęby, włosy i paznokcie. Zawarte w jabłkach witamina C wymiata z organizmu wolne rodniki i bierze udział w wielu procesach metabolicznych. Tylko nie przesadź z ilością jabłek w ciagu dnia (2-3 max) gdyż zawierają w sobie sporo cukru. 

#Cynamon
Uprawia się go w AZji i Ameryce Południowej. Uzyskuje się go z wysuszonej kory drzewa. Ma charakterystyczny korzenny smak i zapach. Kora cynamonowca zawiera olejek cynamonowy, który wykazuje właściwości antybakteryjne (bomba, bakterio giń!), przeciwgrzybiczne oraz zwiększa wydzielanie soku żołądkowego. Cynamom zapobiega  również nadkwasowości  i działa przeciwbiegunkowo, stymuluje trawienie i dostarcza błonnika pokarmowego. Dodaje energi i witalności. Jest źródłem żelaza, wapnia i manganu. Jako składnik maści lub kremu, dzięki właściwościom rozgrzewającym  łagodzi bóle mięśni i stawów, działa przeciwzapalnie i znieczulająco. Kora cynamonowa zawiera metylohydroksychalkon, który prawdopodobnie zwiększa wrażliwość komórek na działanie insuliny. Cynamon można też używać do okładów trudno gojących się ran. Dodawany do kąpieli działa odkażająco i pobudzająco. Wykorzystywany do inhalacji łagodzi objawy przeziębień i schorzeń wirusowych. Takie cudo :)


Jeśli nie chcecie jeść samych jabłek mam dla was słodką alternatywę. Bo przecież czasem coś słodkiego warto schrupać, gdy słodyczny jeść nie można (halo! nie dokarmiamy bakteri, więc odstawić słodycze). Takie "małe, co nie co" z połączenia jabłka i cynamomu.
  • 2 jabłka, pokrojone w kostkę, lub w kawałki jakiej chcecie wielkości
  • 1-2 łyżeczeki przyprawy cynamom dodanej do pokrojonych jabłek, wymieszać
  • garść rodzynek lub żurawiny
  • mały jogurt naturlany
  • po dodaniu pozostałych składników do jabłek, wymieszać i zjeść z przyjemnością


Mam nadzieję, że teraz w waszej diecie zagoszczą nasze pyszne polskie jabłka i cynamon. Sami widzicie ile pozytywnych właściwości ma w sobie to połączenie. Chlamydia wcale nie musi nam odbierać przyjemności  jedzenia, chcę być sprytniejsza od niej i cieszyć się dobrami natury, które stworzył Bóg. 



poniedziałek, 19 stycznia 2015

Przerwa, part II


Minął już miesiąc od ostatniej przerwy. Bywały dni lepsze, kiedy super się czułam tryskałam energią i w ogóle nic nie było wiadać, żebym była na coś chora. Bywały też dni gorsze, kiedy nie miałam na nic sił, zero koncentracji i w ogóle poczucie osłabienia. Jednak cieszyłam się, że nie muszę odstawiać leków, że już miesiąc próbuję "zabić" tą bakterię i że na razie w tej walce je zwyciężam. No tak było do 1 stycznia.

Potem nastąpiło załamanie, o wiele gorsze samopoczucie - co wiecie z poprzedniego postu. Okazało się, że to znów reakcja Herxa, tylko tym razem inaczej się objawiła i spowodowała o wiele cięższe skutki we mnie niż poprzednim razem. Po tych 5 dniach leżakowania, stanęłam jakoś na nogi i próbowałam normalnie fukcjonować. No przecież nie mogę  i nie chcę całego życia spędzić w łóżku. 
Po dwóch dniach stwierdziałam, że ze mną lepiej i nawet się cieszyłam, że znów wygrywam, że pomimo załamania stanu zdrowia wychodzę znów na prostą. 

Do czasu. Potem znów walka: gorączka 38, nudności, brak apetytu, bóle stawów tak mocne, że nie raz płakałam, osłabienie i brak jakichkolwiek sił fizycznych. Walka co 2 -3 dni, jednak potem już codziennie. I z każdym dniem objawy coraz silniejsze. Trochę bałam się powiedzieć o tym lekarzowi, bo wiedziałam czym to grozi - przerwą w braniu leków, czyli szansa dla bakterii by znów miała jak się rozmnażać. Jednak mój lekarz wie jak i kiedy wypytać mnie o stan zdrowia, więc prawda wyszła na jaw. I słowa, których się obawiałam: Agnieszka 7 dni przerwy, odstawiasz leki. Co?! 7 dni?! Przecież to strasznie długo! Co na to mój lekarz: Aga! Ty chyba nie jesteś świadoma, że gorszą rzeczą dla Ciebie mogą być skutki uboczne antybiotykoterapii niż sama choroba.

No cóż ciężko się nie zgodzić z lekarzem, który jest specjalistą w swoich fachu. Więc znów sięganie po informacje, co może mi grozić  i czy na serio to jest takie niebezpieczne? No otóż okazało się, że jest. Antybiotyki nie odróżniają dobrych bakterii od złych - niszczą je wszystkie. Błony śluzowe pozbawione naturlanej ochrony, stają się wrotami dla drobnoustrojów. Więc mogą występować różne objawy, które powinny wskazać, że na jakiś czas trzeba przerwać leczenie:
  • bóle stawowe
  • grzybica pochwy
  • zachwianie równowagi biologicznej
  • pojawienie się grzybic, drożdżyc (na to czy one są robi się badanie moczu)
  • niszczenie flory jelitowej
  • oporność na leki, które skutkuje tym, że następnym razem w ogóle organizm na nie niezareaguje
  • uczulenia
  • biegunka
  • uszkodzenia wątroby
Więc jak widać, kolorowo nie jest. Więc z jednej strony cieszę się, że mój żołądek odpocznie i ja sama nie wyrządzę sobie szkody, z drugiej strony modle się o to, by bakteria w czasie tej przerwy nie atakowała moich zdrowych komórek. Przerwa wydłuża też czas mego leczenia. A zostało jeszcze 5 miesięcy i jeden tydzień dłużej. Choć ja wierzę w to, że będzie to o wiele szybciej, po prostu wierzę i nikt mi tego nie zabroni!

Take a break for a moment. It's OK ... 


poniedziałek, 5 stycznia 2015

Nowy Rok


Sylwester - zabawa do białego rana. Oczywiście w gronie przyjaciół, superowego brata i kochanej Gimbazy. Mnóstwo zabaw, muzyki, rozmów, pysznego jedzenia i śmiesznych sytuacji. Czułam się nawet bardzo dobrze, oznak zmęczenia nawet w późnych godzinach nocnych nie było widać, wręcz tryskałam energią. Tak się cieszyłam, że mogę fajnie spędzić ten czas, bez nudności, gorączki i innych chlamydiowych dolegliwości. Gdybym miała podsumować czas od wiadomości o chorobie, to co bym mogła napisać? Są tylko 3 słowa, które mogą to określić; pomimo wszystkiego, pomimo złego samopoczucia, pomimo innych dolegliwości; 3 słowa: BÓG JEST DOBRY cały czas. Cały czas BÓG DOBRY JEST. A oprócz tego połkniętych prawie 500 tabletek, 750zł wydane na same leki, różne dolegliwości, które pojawiły się po drodze, znajdowane różne strony o chorobie, konsultowanie się z różnymi osobami w sprawie diety i zdrowego odżywiania i bycie też trochę królikiem doświadczalnym w tej dziedzinie. Minął dopiero miesiąc a ja mam wrażenie jakby to trwało już dłuższy czas. 

Minął Sylwester, oczywiście chciałam go odespać, lecz zaczęło coś się dziać. Byłam bardzo słaba, kręciło mi się w głowie, mięśnie zaczęły mnie wszystkie boleć ...spadek totalny energi. Jakby ktoś odłączył Cię od akumulatora i jedziesz tylko na ostatkach. Jak się położyłam 1 stycznia tak wstałam dopiero dzisiaj na kolejną wizytę lekarską. Przez 4 dni nie potrafiłam i nie mogłam wstać z łóżka. Każda moja próba kończyła się zawrotami głowy lub mroczkami przed oczami. Wszystko mnie bolało, przejście kilka kroków do toalety zajmowało wieczność. Nie miałam pojęcia co się dzieje. Leżałam, po prostu leżałam. Jakiś wrak człowieka a nie osoba żyjąca pełną parą. Sama się nie poznawałam, tym bardziej, że nie było wcześniej oznak, że coś jest nie tak. Z każdym oddechem jakbym traciła część siebie, część swojego organizmu. Straszne odczucie! Nikomu tego nie życzę. Plus leżakowania? Nadrobiłam wszystkie zaległości filmowe i serialowe. Mogę teraz powiedzieć, że jestem na bieżąco ;)

Dzisiaj mój lekarz trochę mnie uspokoił. Powiedział, że miałam kolejną 'reakcję Herxa' tylko, że tym razem innaczej się objawiła. Znów zmiejszenie dawki leków. I kolejne słowa: Agnieszka ja wiem, że Ty byś chciała jak najszybciej wyzdrowieć, ale to nie jest sprint, to jest maraton jeśli chodzi o leczenie. Bądź cierpliwa i też pamietaj o swoim organizmie i jak on reaguje na leki. Maraton? Nawet jak trenowałam lekkoatletykę w podstawówce i gimnazjum to tylko biegałam w sprincie, więc jak teraz brać udział w "maratonie" leczenia?



poniedziałek, 29 grudnia 2014

Imbir i cytryna


Święta, święta i już po świętach. Chciałabym móc napisać, że znów "objadłam się" i nie odchodziłam od stołu; ale rzeczywistość była inna. Walka z jedzeniem i przyswajaniem go w żołądku dalej trwa. Wigilię zadowoliłam się barszczem z uszkami i karpiem, niestety próba skonsumowania ryby w zalewie octowej skończyła się wizytą w toalecie i na tym też spożywanie wigilijnych potraw zakończyło się szybciej niż się spodziewałam. W Boże Narodzenie poszło troszkę lepiej: doszła sałatka jarzynowa i pierś z indyka. Choć nie powinnam, to jeden kawałek sernika też udało się zjeść - tyle wygrać! My polacy lubimy dobrze i smacznie zjeść, szczególnie w święta, gdy człowiek zachoruje i nie może skosztować wszystkiego, wtedy docenia tradycję i kulturę polskiej kuchni.

Niocenioną pomocą w walce z bakterią i problemami przyswajania jedzenia okazuje się imbir z cytryną, niby nic takiego, ale właściwości jakie niesie ze sobą ten napój są rewelacyjne. 

#Woda
Spełnia wiele różnorodnych funkcji: odżywia ciało, sprawia, że skóra nabiera blasku, a nerki pracują pełną parą. Na dodatek usuwa toksyny z organizmu (tak ważne w walce z CPN), jest niezbędna  w procesie przemiany materii oraz wspomaga trawienie. Picie wody kontroluje też apetyt i zapobiega wzdęciom. Jeśli pijesz wodę sprawdź dokładnie zawartość składników mineralnych: najzdrowsze wody mineralne mają ich powyżej 1000 miligramów w 1l. Wody mineralne mają stabilny skład chemiczny i korzystnie działają na zdrowie. Sprawdzaj również by woda nie zawierała zbyt dużą ilości sodu, który zatrzymuję wodę w organizmie i podwyższa ciśnienie krwi. Wystrzegaj się wód smakowych! (mają sztuczne aromaty, cukier i konserwanty). Dodatkowym zródłem wody są napoje (zielona herbata), produkty spożywcze o stałej konsystencji oraz woda metaboliczna powstająca w organizmie. Najcenniejsze są pod tym względem warzywa i owoce, ponieważ oprócz wody dostarczają nam jednocześnie cennych witamin i składników mineralnych. 

#Cytryna
Ma właściwości kulinarne i zdrowotne. Starożytni Grecy uważali ją za symbol zdrowia. To skarbnica witaminy C bardzo ważnej dla prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego (podczas CPN Twoja odporność jest zerowa, więc im więcej cytryny tym lepiej dla Ciebie i Twego organizmu). Zawiera także polifenole, które zapobiegają chorobom układu krążenia, opóźnieją proces starzenia i przeciwdziałają rozwojowi nowotworów. Cytryna zawiera również witaminę A, która radzi sobie z problami skórnymi, w walce z migreną, opryszczką, wzmacnia paznkocie i włosy (im więcej antybiotyków bierzesz, tym więcej włosów Ci wypada, więc tym bardziej posilaj się cytryną). Ma właściowości bakteriobójcze! i antyseptyczne. Zawiera wapń i potas. Sok z cytryny wpływa korzystnie na proces trawienia. Bardzo dobrze działa także na wątrobę, oczyszczając ją  toksyn i wspomaga jej pracę (kolejny pozytywny news - pamiętaj, że każda ilośc lekarstw osłabia wątrobę a nawet czasem jej szkodzi, więc tym częściej korzystaj z cytryny). Skóra z cytryny jest dobrym źródłem błonnika pokarmowego, który sprawia, że po posiłku długo utrzymuje się uczucie sytości, a poziom cukru we krwi utrzymuje się na właściwym poziomie. Cytrynę możesz wykorzystywać do czego tylko chcesz: sałatki, soki owocowo-warzywne, herbaty, owoce morza, skrapianie ryb. Używaj i soku z cytryny oraz jej skórki.

#Imbir
Jest jedną z tych roślin bez której nie wyobrażam sobie życia, Skuteczne lekarstwo na przeziębienie (herbata z imbirem), mdłości (napar z imbiru) czy bóle miesiączkowe (plastry korzenia imbiru). Zawiera zingiberol - składnik olejku eterycznego, gingerol i zinferon; wszystkie te substancje mają właściwości lecznicze. Jest składnikiem leków przeciw chorobie lekomocyjnej, przeciwdziała wymiotom po narkozie i chemioterapii. Ułatwia trawienie gdyż olejek zawarty w kłączu pobudza wydzielanie śliny i soku żołądkowego. Łagodzi bóle miesiączkowe ponieważ działa rozkurczowo. Leczy przeziębienia i przynosi ulgę chorym stawom, bo jest bogaty w substancje przeciwzapalne (dla mnie to jak prezent prosto z nieba). Zwiększa koncentrację i wydajność umysłową, bo poprawia ukrwienie mózgu (radość dla mnie, bo coraz "głupsza" czułam się po tych lekach, miałam wrażenie, że jestem coraz bardziej nieogarnięta). Imbir inicjuję apoptozę (genetycznie zaprogramowane samobójstwo komórek) oraz autofagię (trawienie przez komórki własnych elementów) komórek raka jajników (nie mam wprawdzie raka, ale są 2 torbiele, których z chęcią się pozbędę). Hamuje również stany zapalne oraz zapobiega rozwojowi komórek rakowych. Najlepiej używać korzenia imbiru i w razie potrzeb ścierać go na tarce. Imbir w proszku dodany do kawy niweluje jej złe skutki.

#Napar
Piję to codziennie, popijam też tym naparem leki. Do 2l słoika wkrajam cytrynę ze skórką, starty imbir. Zalewam to gorąca wodą, ale nie wrzątkiem, niech ostygnie do 80-90 stopni. Myślam, że gorąca woda zabija wszystkie właściwości, jednak w tym przypadku, jest wręcz odwrotnie. Gorąca woda pobudza cytrynę do wypuszczenia soków, a imbir zaparza się dając niesamowity smak i aromat. Piję ciepłe lub czekam jak ostygnie i wkładam do lodówki by móc mieć wodę do picia. Bardzo często przelewam w małą butelkę i biorę wszędzie ze sobą, w razie gdy zadzwoni alarm przypominający o tabletkach, bym miała czym je popić. Tyle niesamowitych właściwości za tak niewielkie pieniądze. Jak w ciagu dnia wypiję 2l naparu to potem dolewam już tylko wody mineralnej. Sok z cytryny i imbir przez 2 dni mogę wydobywać z siebie to co najlepsze. Na 3 dzień trzeba wkroić nową cytrynę i zetrzeć świeży imbir. Więc co drugi dzień przygotowuję sobie napar:
  • 2l słoik
  • 1 cytryna ze skórką
  • 1 kawałek imbiru (wielkości kciuka) ze skórką
  • gorąca, przygotowana woda
  • jeśli będzie dla Ciebie za kwaśne lub gorzkie dodaj odrobiny miodu, by osłodzić naturalnie napar. Nie używaj cukru!



sobota, 20 grudnia 2014

Drzemka i dieta


Jak wspominałam w poprzednim poście od poniedziałku wróciłam do antybiotyków i LDN. Pierwsze dni były dość spokojne. Żadnych z gorszych reakcji Herxa nie miałam. Zostały nudności i gorączka każdego dnia, a tak to nawet dość spokojnie. Z jednej strony się cieszyłam, że nie doświadczam znów "katuszy", ale z drugiej trochę niepokój, że skoro nie ma większych reakcji, czyli antybiotyki nie działają? Bo przecież im silniejsza reakcja tym znaczy, że bakteria jest zabijana. Don't panic! Trzeba wziąć głęboki oddech i czekać spokojnie obserwując swój organizm. 

Za to pojawiły się popołudniowe drzemki. Potrafię spać po 2-4h w ciągu dnia. I choć nie wiem jakbym mocno walczyła z zamykającymi się powiekami zawsze przegrywam. Sen silniejszy niż wolna wola. I tak każdego dnia. Nie ważne czy jestem w swoim pokoju, w gościach, w salonie z dziewczynami, zapadam w zimową drzemkę ;) Może być szum dookoła, lecieć głośna muza Aga śpi w najlepsze. Więc po 3 dniach sms do lekarza: to normalne doktorze, te moje drzemki? Odpowiedzi są dwie: i tak i nie - chyba powinnam się przyzwyczaić do tego, że w tej chorobie nie ma jasnej odpowiedzi, trzeba zawsze znaleźć "złoty środek". 
Więc są dobre bo organizm potrzebuje odpocząć, więc sam wie kiedy powinnam trochę pospać. Źle oznacza, że organizm za bardzo jest "zmęczony" trawieniem moich pokarmów, że już nie ma sił na walkę z baketrią więc się poddaje i idzie spać - tak w prosty dziecinny sposób, mogę przedstawić schemat działania.  



Co dalej z tym zrobić? Trzeba ograniczyć spożywanie cukrów złożonych.Węglowodany to główne paliwo dla naszego ciała. Węglowodany złożone są rozbijane na glukozę znacznie wolniej, przez to dostarczają energię za wolno (co w przypadku tej choroby jest bardzo potrzebna) i do tego, są dłużej trawione przez układ pokarmowy co pozbawia mnie energii, którą potrzebują, bo bakteria tak próbuje mi ją zabrać. A już w ogóle to unikać węglowodanów oczyszczonych. Chyba nie muszę nadmieniać, że wszystkie fastfoody poszły w zapomnienie ;)
Więc należy odstawić:
  • białą mąke - białe pieczywo
  • ciasta
  • makarony
  • biały ryż
  • ziemniaki
  • słodycze
  • napoje gazowane
What?! To co ja mam jeść? Już tak mało jadłam bo miałam nudności i wymioty a teraz muszę ograniczyć spożywanie tych produktów, gdyż zabierają mi potrzebną energię i zbyt wolną ją wytwarzają. 
Co można jeść:
  • owoce
  • warzywa (ale  nie wszystkie)
  • mąkę żytnią, kukurydzianą minimalnie
  • pić wodę z cytryną i imbirem
  • świeże soki oraz smoothie
A tak naprawdę to obserwuj siebie i jak reagujesz po tym co zjesz. Ja dzisiaj wypiłam "green smoothie" ze szpinakiem, ananasem i sokiem pomarańczowym i nie za dobrze to się dla mnie skończyło, zaczęłam dzień od porannych nudności. Więc do wszystkiego trzeba podchodzić z głową. Może za jakiś czas będę mogła dokładniej odpowiedzieć sobie na pytanie: co mogę zjeść, a czego nie powinnam? Może jakieś przepisy z tego wyjdą albo książka kucharska "chlamydiowa dieta" ...we will see ;)



"I will not be moved, and I'll say of the Lord
You are my shield, my strength, my portion
Deliverer, my shelter, strong tower
My very present help in time of need"

                                                    Hillsong



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Przerwa


Nadszedł moment, którego się trochę obawiałam. Mój lekarz stwierdził, że mam za silne 'rekacje Herxa' i trzeba na 3 dni odstawić leki. Z jednej strony silna reakcja organizmu jest potrzebna bo wtedy wiadomo, że leki działają, a z drugiej strony za silna też nie może być bo niszczy Twoje zdrowie i może doprowadzić do komplikaci. I tak nie dobrze i tak nie dobrze.

Próbowałam jakoś przekonać lekarza, że ja wytrzymam z tymi reakcjami, żebyśmy tylko nie przerywali leczenie, ale się nie zgodził. Problem w tym, że przy przewlekłej chorobie ciężko odróżnić Herxa od załamania stanu zdrowia, spowodowanego zdewastowaniem organizmu przez antybiotyki. Więc w moim przypadku trzeba było zrobić przerwę. Dla mojego bezpieczeństwa, po prostu. Człowiek chce wyzdrowieć, poddać się ciężkiemu leczeniu, ale nawet to leczenie możesz Tobie zaszkodzić.

Samo przerwanie leczenia na kilka dni nie jest czymś dobrym niestety. Bakterie, które nie zostały uśpione bądź zabite, teraz tym bardziej będę atakować mój organizm, szukając zdrowych komórek po to by czerpać z nich energię i móc się dalej rozmnażać wewnątrz mnie. Lecz brak antybiotyków też dobry nie jest. 

Więc przerwa, odstawienie leków. Jednak nie do końca. Dostałam inny lek LND (Lowe Dose Naltrexon) obiecujący lek w terapi chorób autoimmunologicznych, raka i innych ciężkich chorób do wyleczenia. LND wzmacnia system odpornościowy, aktywuje w organizmie własne naturalne mechanizmy obronne. Produkuje zwrost produkcji endorfin i enkefaliny. Najpierw zaczynam od najmnieszej dawki potem może stopniowy będziemy je zwiększać. Z wielu badań wynika, że ten lek jest obiecujący w walce z HIV, AIDS, różnymi chorobami nowotworowymi oraz przewlekłymi. Więc zobaczymy jak mój organizm zareaguje na LND. W moim przypadku potrzebuję enforfin, gdyż mam ich brak, więc oby zadziałało.

Od poniedziałku wracam do antybiotyków i dojdzie jeszcze LND. Walczę dalej, staram się żyć normlanie, cieszyć się każdym dnie. Bo każdy mój dzień jest mi dany z Bożej łaski. Kiedy jesteś chory i ciężko się leczysz tym bardziej jesteś pewien i odczuwasz, że każdy kolejny dzień to łaska jaką Bóg Ci daje każdego dnia na nowo, każdego dnia świeża, każdego dnia łaska, która jest mocą by żyć, cieszyć się, służyć. Po prostu by być.